Seks telefon w samochodzie podczas jazdy

Jechali w milczeniu już przez kilka minut, kiedy nagle znawca od seksu przez telefon usłyszał cichy szloch laski. Zjechał na pobocze i zatrzymał samochód.
Spojrzała na niego, ocierając oczy.
– Przepraszam – wykrztusiła, usiłując złapać oddech.

– Wiem, iż zachowuję się jak dziecko… aie tak strasznie się bałam i… – znów odetchnęła spazmatycznie
– …kiedy zorientowałam się, iż jestem wolna… i mam ochotę na sex telefon w samochodzie!
Znowu zaczęła szlochać.
– Pani Kowalski, ma pani moje pozwolenie. Może pani płakać, kopać i wrzeszczeć. Była pani bardzo dzielna przez cały czas, a ta reakcja jest nie tytko normalna, ale całkiem zdrowa.

Przyjemność za kierownicą

Sięgnął do kieszeni i podał jej czystą chusteczkę do nosa. 1 znowu ruszyli w drogę.
Zanim ona dotarła do bazy amerykańskiej, gdzie niecierpliwie oczekiwał na nią mąż, znikły z jej twarzy wszelkie ślady płaczu, a usypiający efekt narkotyku ustąpił. Wyglądała na spokojną i opanowaną. znawca od seksu przez telefon niemal z rozbawieniem obserwował jej taneczny krok, kiedy kierowali się do przydzielonej senatorowi Kowalski części budynku.
znawca od seksu przez telefon pochwycił wyraz twarzy Juliana Kowalski, gdy zobaczył on nie widzianą od tygodnia żonę
– i poczuł się bardzo szczęśliwy.
Senator zerwał się z fotela i rzucił się w jej kierunku.
– Fran! O Boże, nie wierzę własnym oczom! To naprawdę ty! – chwycił ją w ramiona, podniósł, zawirował i pospiesznie postawił z powrotem na nogi.
– Jak się czujesz, kochanie? Boże drogi! Odchodziłem od zmysłów. Nie wiedziałem… gdybym tylko mógł być z tobą…
Uściskała go, śmiejąc się z tej bezładnej gadaniny.

Czy sex przez telefon jest bezpieczny?

– Czuję się świetnie. Naprawdę. Właściwie to był wspaniały kilkudniowy wypoczynek w luksusowym domu. Traktowali mnie jak księżniczkę – uśmiechnęła się na widok jego niedowierzania i położyła dłoń na sercu. – Naprawdę. Przecież chyba nie kłamałabym?
– Ależ tak, gdybyś wiedziała, iż cię nie przyłapią
– odparł radośnie. Po raz pierwszy spojrzał na jej zadbane dłonie, jakby dopiero teraz uświadomił sobie, iż nie są sami.
– To pan nazywa się Adam? – zapytał, podchodząc z wyciągniętą dłonią.